Jazz, Mardi Gras i huragany, czyli „Dziewięć twarzy Nowego Orleanu” (recenzja)

„Przestańcie myśleć o Nowym Orleanie, jako o najgorzej zorganizowanym mieście w Stanach Zjednoczonych. Zacznijcie myśleć o nim jak o najlepiej zorganizowanym mieście na Karaibach”. Co tak naprawdę się z tym wiąże? Zapraszam serdecznie na recenzję reportażu Dana Bauma poprzerywaną krótkimi anegdotkami z podróży.

Nowy Orlean

Z całej podróży po Stanach Zjednoczonych Nowy Orlean był jednym z tych miejsc, których nie mogłam się doczekać. W głowie miałam obraz miasta pełnego jazzu, gdzie na każdym rogu ulicy ktoś gra, a z każdego pubu dobiega muzyka Maska Mardi Gras Nowy Orleanna żywo. Na myśl przychodziła mi oczywiście największa impreza Nowego Orlenu – Mardi Gras obchodzona w ostatni dzień postu. Huczna zabawa, kolorowe kostiumy pełne piór, maski i koraliki, które rzucane są w tłum z ogromnych platform przemierzających ulice miasta. A co zostałam po przybyciu? To i wiele więcej.

Lektura reportażu Bauma była dla mnie powrotem do tego wyjątkowego na skalę całego kraju miasta. Poznając historię dziewięciu bohaterów znów czułam na sobie to gorące i lepkie powietrze, które odbierało oddech. Znów wchodziłam do sklepów z kostiumami na Mardi Gras, w których najróżniejsze maski zajmowały całą ścianę. Przechadzając się po French Court mogłam zobaczyć miejsce, w którym kręcili sceny do Ciekawego przypadku Bejmina Buttona. Wieczorem przysiąść na pierwszej lepszej ławce i słuchać jazzu dochodzącego z pobliskich knajp, w miejscu jego narodzin.

Mardi Gras i Jazz

Jazz i Mardi Gras odgrywają ogromną rolę w życiu dwóch bohaterów reportażu Dana Bauma. Jednym z nich jest Tootie, niejednokrotny król karnawału, który tworzył najpiękniejsze kostiumy na Mardi Gras w całym Nowym Orleanie. Poniekąd związany z Mardi Gras był także Bill – milioner, dzięki któremu poznajemy drugą stronę tego święta. Pełną polityki i walki wpływów wśród najbogatszych mieszkańców miasta. Jazz był ważną częścią życia Tima – nauczyciela muzyki i dyrygenta w młodzieżowej orkiestrze jazzowej. Dzięki niemu poznajemy także tragiczne warunki, wśród których wychowują się dzieci zamieszkujące najbiedniejsze dzielnice. Ich życie wypełnione narkotykami, walkami gangów i dysfunkcyjną rodziną ratowała jedynie muzyka i orkiestra Tima.

Nowy Orlean French Court
French Court w Nowym Orleanie

Z mojego pobytu w Nowym Orleanie pamiętam jak niepokojące wrażenie wywarł na mnie tłum czarnoskórych mężczyzn i kobiet zalegających przed wejściem do pomocy społecznej, gdzie rozdawano ciepłe posiłki. Ten czarny tłum budził pewną dysharmonię, bo czy w Nowym Orleanie nie ma białych bezdomnych? Ten wciąż istniejący podział na białych i czarnych mieszkańców miasta, których jednocześnie często dzieli także status majątkowy świetnie ukazał Baum w swoim reportażu. Nowy Orlean wciąż musi zmagać się z nietolerancją i brakiem równości. Przejawia się ona w każdej historii dziewięciu bohaterów. Każdy z nich stawał przed problemami i przeszkodami, które z tego wynikały. Po huraganie Katrina, nawet w tak ekstremalnych warunkach, te nierówności wciąż istniały. Lower Ninth Ward najuboższą dzielnicę zamieszkałą przez kolorową część społeczeństwa nawet nie próbowano odbudować. Autor opisał w swojej książce także głośną sprawę ojca LeDoux i zamknięcia parafii św. Augustyna. Historię tej sprawy możecie obejrzeć także w filmie dokumentalnym z 2007 roku Diabeł i jazz, gdyby ktoś był ciekawy.

Od huraganu do huraganu

Jedyne co pamiętam z informacji puszczanych w polskich mediach na temat huraganu Katrina, to ogromne zniszczenia i mieszkańców Nowego Orleanu, którzy wykorzystali tę okazję dla kradzieży i rozbojów. Baum dla przedstawienia tej kwestii świetnie wykorzystał białego policjanta, który trzymając małoletniego złodzieja za rękę nie mógł nic zrobić. Więzienia były zalane, podobnie jak większość miasta.

Dziewięć twarzy Nowego Orleanu recenzja

Dan Baum wybrał niezwykle tragiczną ramę dla opowiedzenia historii swoich bohaterów. Wybrał przedział 40 lat pomiędzy huraganem Betsy w 1965 roku a Katriną w 2005. Znając historię miasta od początku przeczuwało się widmo huraganu i powodzi. Do samego końca śledzimy życie codzienne bohaterów. Ich zmagania w pracy, w życiu osobistym, a wszystko to ukazane na szerszym tle społeczno-kulturalnym. Swoich bohaterów Baum nie wybrał przypadkowo. Każdy z nich reprezentuje inną profesję, inną grupę społeczną. Dzięki temu możemy spojrzeć na miasto z różnych perspektyw, na problemy z którymi zmaga się Nowy Orlean nietolerancję, korupcję, biedę, ale także na muzykę i karnawał, które tak ważne są dla mieszkańców Nowego Orleanu. To co łączy wszystkich bohaterów to miłość do tego  miasta, poświęcenie i działalność społeczną, która nie tylko wynika z wielkich pobudek ideologicznych, a bardziej z czystego człowieczeństwa i empatii.

Sam opis Katriny i jej skutków był wstrząsający i wionął tak dużą niesprawiedliwością ze strony władz miasta i całego kraju, że niejednokrotnie aż trudno było w to uwierzyć. Mieszkańcy Nowego Orleanu w czasie tak wielkiej tragedii zostali sami. Wszyscy wokół patrzyli tylko jak sobie poradzą i jak można w tym wszystkim znaleźć interes dla siebie. Rozwiązania władz USA, które miały pomóc, bardziej szkodziły, a ktoś kto nie miał nic, ani pieniędzy, ani statusu z całej tragedii wychodził jedynie z ogromem długów.

Nowy Orlean
W takiej pozie potrafił wytrzymać na prawdę długo…

Dlaczego lepiej patrzeć na Nowy  Orlean jako najbardziej zorganizowane miasto na Karaibach niż w USA? Mieszkańcu tego miasta to południowcy, a wraz z tym czas liczą nieco inaczej. U nich nie goni on tak jak u mieszkańców Nowego Jorku czy Waszyngtonu. Pomimo swojej dużej powierzchni, ma się wrażenie, że w Nowym Orleanie wszyscy się znają. Rodzi to jednak także pewien problem. Zmiany również zachodzą tu wolniej. Nietolerancja nadal jest tu żywa, choć nie tak widoczna jak kilkadziesiąt lat temu. Na wszystko potrzeba czasu, jednak ten czas wyznaczany przez kolejne huragany nie zawsze jest dany. Autor podkreśla tym także różnorodność Stanów Zjednoczonych, bowiem kraj ten to nie tylko Nowy Jork, w którym także i dziś możliwy jest słynny american dream, ale także wszystko poza nim. Stany południowe, które różnią się od północnych jak ogień i woda. Stany środkowe, w których przeważają równiny i pola oraz wielkie metropolie na wschodzie czy zachodzie kraju. Jeśli kogoś interesuje ten temat polecam także Okruchy amerykańskie Agnieszki Taborskiej, które pomogą Wam zrozumieć ogrom i różnorodność tego kraju.

Dziewięć twarzy Nowego Orleanu polecam wszystkim. To niezwykle emocjonująca opowieść o jednym z najpiękniejszych miast Stanów Zjednoczonych.

Dan Baum, Dziewięć twarzy Nowego Orleanu

Wydawnictwo Czarne, 2017

Dodaj komentarz