Pająki, podłaźniki i światy – czyli co było w Polsce przed choinką

Dziś świąt Bożego Narodzenia nie możemy wyobrazić sobie bez choinki. Najpiękniejsze okazy stoją w centrach handlowych i na rynkach dużych miast. Ogromne, pełne błyszczących ozdób i światełek dość wcześnie przypominają o zbliżających się świętach i oczywiście świątecznych zakupach. W naszych domach również co roku ubieramy choinkę. To właśnie pod nią znajdujemy prezenty w noc wigilijną. Nie jest to jednak nasza rodzima tradycja. Co zatem było w polskich domach zanim pojawiła się w nich choinka? 

Choinka – pochodzenie

Jak pewnie wiecie tradycja ubierania choinki przywędrowała do nas z Alzacji i to całkiem niedawno bowiem w XIX wieku. W całej Polsce (także na wsiach, gdzie kultura najwolniej się zmienia, a nowe tradycje przyjmują się najpóźniej) upowszechniła się dopiero po II wojnie światowej!

W domach niemieckich protestantów zwyczaj ozdabiania iglastego drzewka w jabłka, cukier, kwiaty i wycinki z kolorowego papieru kształtował się od XV wieku. W Niemczech, także w ich chrześcijańskiej części, rozpowszechnił się dopiero w XIX, po czym zaczął rozprzestrzeniać się razem z migrującymi protestantami na kraje ościenne. We Francji tradycję ubierania choinki rozpowszechniła księżniczka mecklenburska Helena, a w Anglii znana jest za sprawą małżonka królowej Wiktorii – Alberta of Sachsen-Coburg.

Powoli choinka zaczęła przenikać także na arystokratyczne dwory innych państw, później pojawiała się w domach mieszczańskich, by ostatecznie na stałe zadomowić się także na wsi. Moda kieruje się nie do końca znanymi i jasnymi zasadami, stąd etnografowie nie są w stanie dokładnie sprecyzować przyczyny, dla której choinka tak mocno i tak szybko wyparła inne rodzime zwyczaje.

Choinka – co by było gdyby jej nie było?

Aby dowiedzieć się co było przed choinką, warto odnieść się do znaczenia, jakie jest jej przypisywane. Katarzyna Smyk1 – autorka jedynej monografii na temat choinki w języku polskim – wskazuje na dwa źródła pochodzenia choinki. Chrześcijańskie, w którym choinka, jako wiecznie zielone drzewko, ma symbolizować drzewo poznania dobra i zła. W XIX wieku obecność choinki w domu stała się wręcz nakazem kościelnym i związana była z obchodami święta Adama i Ewy, które przypadało na 24 grudnia.

Choinka na rynku w Krakowie

Drugim źródłem pochodzenia choinki było przedchrześcijańskie święto wywodzące się z kultur indogermańskich, kiedy to wieszano w domach gałązki drzewa iglastego bądź jemioły w dzień przesilenia zimowego. Także w kulturze greckiej znane było wnoszenie do świątyń, a następnie zawieszanie na drzwiach domów gałązki wiecznie zielonego drzewka (drzewa oliwnego bądź laurowego) zwanej eriesiône. Gałązkę stroiło się w pasma białej sierści i biało-czerwone wstęgi, zawieszało naczynia z miodem, ozdabiano figami. Chłopcy nieśli tak przystrojoną gałązkę zaklinając urodzaj na polach i życząc wszystkim pomyślności. Zwyczaj ten przypomina także polskie kolędowanie z podłaźniczką.

Etnografowie na podstawie przypisywanych choince znaczeń wyróżnili trzy ozdoby bożonarodzeniowe, które uważa się za poprzedniczki choinki. Jest nim wspomniana już podłaźniczka, a także światy i pająki. Ich wygląd może różnić się w zależności od regionu, w którym były wytwarzane. Podłaźniczka i świat są rdzennie polskimi ozdobami, jednak pająki są ozdobą spotykaną na całym świecie nawet w tradycyjnych kulturach Ameryki i Australii.

Podłaźnik

Podłaźnik to wierzchołek iglastego drzewka ścięty jednym uderzeniem siekiery. Wieszano go wierzchołkiem do dołu (na południu polski) bądź do góry nad stołem wigilijnym lub w kącie u zbiegu dwóch stołów. Ozdabiano go jabłkami – symbolem miłości i płodności oraz orzechami, które niosły podobne znaczenie. Głównym jednak celem zawieszania podłaźnika w domu było zapewnienie sobie urodzaju na następny rok. Stawał się on ważnym elementem magii agrarnej, np. zapewniał obfite plony, jeśli obsypało się go zbożem, wbito w sadzie, bądź ułożono na drzewa owocowe.

źródło: Wikipedia

W Krakowie podłaźniki zwano „sadem”, a ich ubieranie nazywano „wiciem sadu”. Zazwyczaj ubierano je w domach, gdzie były panny na wydaniu. Samo wicie sadu stanowiło pewną formę zalotów. Kiedy zainteresowany dziewczyną chłopak zerwał z sadu jabłko za przyzwoleniem dziewczyny znaczyło to, że maja się ku sobie.

Na południu Polski, znane jest także kolędowanie z podłaźnikiem. Samo słowo „podłazić kogoś” na Podhalu znaczy życzyć szczęścia i pomyślności. Zwyczajów z podłaźnikiem jest mnóstwo, wszystko zależy od regionu. Wspólne jest jednak znaczenie podłaźnika, który miał przynieść domownikom szczęście w miłości i urodzaj na następny rok.

Świat

Świat to kulista ozdoba wykonywana z okrągłych opłatków w kolorze białym, różowym, zielonym i żółtym. Zazwyczaj kleiły je dziewczęta. Podstawową formą świata jest okrągły opłatek z przyklejonymi po obu stronach połówkami i ćwiartkami opłatków. Jednak tworzono także bardziej skomplikowane bryły, mnożąc połówki i ćwiartki opłatków (możecie zobaczyć przykład na zdjęciu z pająkiem). Na Boże narodzenie, postanowiłam stworzyć swój świat ze śląskich oblatów. Dziś opłatki wigilijne mają raczej kształt prostokąta a nie koła. Mój mizerny świat możecie zobaczyć na zdjęciu.

Samo zlepianie opłatków nie jest rzeczą trudną. Świat, przynajmniej w tej podstawowej formie, może zrobić każdy. Jednak ostateczna konstrukcja jest niezwykle delikatna i bardzo łatwo ją zniszczyć. Nic dziwnego, że w bardziej skomplikowanych kształtach tworzono z patyków mały stelaż, który pozwalał na wzmocnienie konstrukcji z opłatków.

Skąd właściwie pomysł na świat i czemu tak właśnie się nazywa? Światem nazywano okrągłą kulę, którą w Cesarstwie Rzymskim trzymał cesarz. Miał on symbolizować najwyższą władzę ziemską i sakralną, którą sprawował. Możecie zauważyć ją także na bizantyjskich mozaikach. Świat, wówczas wykonywany prawdopodobnie ze złota, został przejęty przez chrześcijaństwo i odtąd na obrazach był trzymany przez Maryję lub Jezusa. Jedyną różnicą był mały krzyżyk, który pojawił się na samej górze. Świat nadal symbolizował władzę nad ziemią i niebem.

W Polsce światy tworzy się z opłatków, które wywodzą się z chleba ofiarnego roznoszonego po domach w czasie starochrześcijańskich Godów. Miały one symbolizować pojednanie i braterską miłość. Właśnie ta duża popularność opłatków sprawiła, że wykształcił się zwyczaj lepienia z nich kolorowych światów.

Gotowy świat wieszało się na podłaźniku, na pająku, bądź pod świętym obrazem w centralnym miejscu izby. Symbolizował połączenie świata ziemskiego i pozaziemskiego. W noc wigilijną oba światy przenikały się ze sobą, co ma związek z przedchrześcijańskimi wierzeniami w moc przesilenia zimowego.

Pająki

Chyba najbardziej misterna i efektowana ozdoba. Posiada największą ilość przeróżnych form i kształtów. Istnieją pająki przypominające żyrandol, baldachim czy gwiazdę. Ich kształt oczywiście zależał od regionu i wpływ miał na niego m.in. kościół i lokalny przemysł artystyczny.

Pająki wykonywane były ze słomy, która niosła ze sobą ogromne znaczenie. Do ich wykonania używano także m.in. bibułek, włóczki, drutu, czy mchu. Słoma musiała pochodzić z ostatniego żniwnego snopa, którą niegdyś zanoszono do domów i kładziono w kącie, gdzie leżała cały rok. Z upływem czasu słoma ta przybierała coraz bardziej ozdobną formę, aż wykształciły się pająki.

Zdjęcie pająka z muzeum Etnograficznego źródło: Fot. Marcin Wąsik dostęp on line [http://etnomuzeum.eu/Obiekty,309_pajak.html]
Misterne pająki tworzono po to, aby podtrzymać cykl wegetatywny i zapewnić sobie urodzaj w następnym roku. Niezwykle ważnym elementem w pająku był krzyż ze słomy umieszczony w centralnym miejscu. Jego znaczenie jednak nie jest związane z religią chrześcijańską, a pogańskim zwyczajem zaklinania urodzaju na polach i chronieniem ich przed złym urokiem. Jest także formą ochrony przed złymi duchami, chorobami i czarownicami.

Jednym z najsławniejszych rzemieślników tworzących pająki jak pisał Tadeusz Seweryn2 był „80-letni gospodarz Łada w Czekaju koło Krakowa”. Jedyny egzemplarz, który się zachował można oglądać w muzeum etnograficznym w Krakowie.

Dziś świąt Bożego Narodzenie nie wyobrażamy sobie bez choinki, która jest tradycją importowaną z Niemiec. W przedświątecznym zaganianiu raczej nie mielibyśmy czasu pleść pająków, ani lepić światów. Zaklinanie urodzaju na polach przez mieszkańców miast również wydaje się trochę bez sensu. Według mnie jednak warto znać rodzime tradycje. Z resztą nie wiem jak Was, ale mnie bardzo ciekawią szczególnie te przedchrześcijańskie źródła tradycji i wierzeń, z czasów gdy świat zmarłych nie był tak daleko od naszego, jak dziś nam się wydaje. Myślicie, że dla kogo początkowo zostawiano dodatkową zastawę przy wigilijnym stole? Dla niespodziewanego gościa? Nie, zostawiano je dla zmarłych, którzy zasiadali w tę noc do stołu razem z żyjącymi.

***

  1. Katarzyna Smyk, Choinka w kulturze polskiej. Symbolika drzewka i ozdób, Wydawnictwo Universitas, Kraków, 2009.
  2. Tadeusz Seweryn, Podłaźniki. Studia z dziedziny sztuki ludowej, nakładem Muzeum Etnograficznego w Krakowie, Kraków, 1932.

Dodaj komentarz