Recenzja: „Na granicy” reż. Wojciech Kasperski

Polska kinematografia raczej nie obfituje w filmy gatunkowe. Polscy twórcy w większości wolą dramaty historyczne, współczesne i fantastyczne. Może czasem zdarzy się komedia, choć z pewnością łatwiej nam przyznać się do tych starych, niż tych, które możemy dziś oglądać na ekranie. Reasumując thrillerów nie mamy w polskim wydaniu zbyt dużo, co tym bardziej zwiększyło moją ciekawość. Oczywiście nie zaprzeczę, że przyczynił się do tego także Marcin Dorociński, który w filmie Na granicy Wojciecha Kasperskiego występuje w głównej roli.

Bieszczadzkie pustkowia

Bieszczady – niegdyś najdziksze góry w Polsce. Dziś, przynajmniej w sezonie, mekka turystów. Jednak pomimo tych zmian i tak znajdą się nadal miejsca, gdzie wystarczy wejść w las, aby pozbyć się tłoku i zażyć nieco spokoju. Równie łatwo można zagwarantować sobie mocne wrażenia. Wystarczy wziąć namiot i spędzić kilka nocy sam na sam z dziką przyrodą. Wiecie wilki, niedźwiedzie i krwiożercze wiewiórki – te klimaty. Przygoda nie dla każdego mieszczucha.

Ten właśnie obraz Bieszczad jako dzikich i nieposkromionych góry, Wojciech Kasperski postanowił włożyć w ramy thrillera – co swoją drogą jest logicznym i moim zdaniem trafnym wyborem.

"Na granicy" reż. Wojciech Kasperski
„Na granicy” reż. Wojciech Kasperski

Kasperski postawił na parę pewniaków, które miały nam zapewnić mocne emocje. Miejsce akcji – Bieszczady, do których dodał złe warunki pogodowe – śnieżycę utrudniająca kontakt. Mała chatka na pustkowiu, w której utknęli główni bohaterowie i wizyta człowieka o aparycji Bohuna, to kolejne pewniaki. Granica również odgrywa tu swoją rolę. W filmie znajdziemy dwie – dosłowną, czyli granica polsko-ukraińskiej oraz „granica”, która odgradza od złych i innych. Można ją przekroczyć, nawet nie wiedząc kiedy. To właśnie ona pokazuje, że jest ktoś po drugiej stronie, a skoro my jesteśmy dobrzy – to on musi być zły. Proste, prawda? Oprócz tego mocno wyróżnia się wątek liminalny – przekroczenia granicy dojrzałości. Dwóch młodocianych bohaterów, aby stać się mężczyznami musi przejść prawdziwy sprawdzian męskości.

Trzy świnki i wilk

Całe napięcie w filmie skupia się na mrocznym Konradzie, który zamknięty zostaje wraz z nastoletnimi chłopcami w bieszczadzkiej chacie na pustkowiu. Najważniejszym zatem pytaniem pozostaje, czy można mu zaufać? Dorociński sprawdził się w tej roli idealnie. W jednym z wywiadów przyznał, że w budowaniu tej roli mocno inspirował się rolą Jacka Nicholsona z filmu Lśnienie. U Kasperskiego udało mu się stworzyć podobną – brutalną, nieco obłąkaną i wewnętrznie miotającą się postać.

na granicy reż Wojciech Kasperski
„Na granicy” reż. Wojciech Kasperski

Mateusz (Andrzej Chyra), który po rodzinnej tragedii zabiera swoich synów Janka i Tomka do bieszczadzkiej puszczy, raczej nie ma w filmie zbyt wielu momentów, aby się wykazać. Zresztą historia tej naznaczonej tragedią rodziny rodzi wiele pytań, na które nie otrzymamy w filmie odpowiedzi.

Na granicy to kino utrwalające obraz dzikiej męskości, dojrzewania w bólach i odwagi okraszonej przemocą. Powtarza także mit bieszczadzkich gór, w których mogą przeżyć tylko najsilniejsi. Wizualnie film jest naprawdę dobry, za kamerą w końcu siedział Łukasz Żal – operator znany także z oskarowej „Idy”, jednak scenariusz mocno przesiąknięty stereotypami i naiwnymi ideami jest po prostu nudny. Rozwiązanie fabularne również niszczy najważniejszy kontrast, który mógłby wzbudzić w nas prawdziwy niepokój. Myśląc o jednej kropli w całym oceanie, bądź o nas samych w perspektywie nieskończonego wszechświata, czujemy wręcz egzystencjalny lęk. W filmie Na granicy również można zauważyć tę zależność. Naprzeciwko zamkniętych w małej chatce ludzi postawiono ogromną przestrzeń bieszczadzkich lasów. Niestety bohaterowie po małej chatce gonią się jakby była pałacem, a ogromna przestrzeń lasów zostaje na sam koniec zminimalizowana w paru szybkich cięciach.

na granicy reż Wojciech Kasperski
„Na granicy” reż. Wojciech Kasperski

Największe napięcie rodzi ostrożna gra, którą Konrad prowadzi z chłopcami. Nie wiemy na ile Janek i Tomek mogą zaufać obcemu człowiekowi. Chłopcy stają przed decyzjami, od których zależy ich życie. Trudno w tej grze także o jednoznaczne oceny Konrada. Jawi się jako postać niezwykle charyzmatyczna i tajemnicza. Niestety w dalszej części filmu zostaje nam jasno zakreślone kto jest dobry, a kto zły. „Thirller z ambicjami” Kasperskiego może nie jest najlepszy, ale i tak choćby z ciekawości warto go zobaczyć.

reż. Wojciech Kasperski, scen. Wojciech Kasperski, zdjęcia: Łukasz Żal, obsada: Marcin Dorociński, Andrzej Chyra, Andrzej Grabowski, Bartosz Bielenia, Kuba Henriksen.

Dodaj komentarz