Recenzja: „Paterson” reż. Jim Jarmusch – poezja codzienności

Na Paterson – najnowszy film Jima Jarmuscha wybraliśmy się w drugi dzień świąt. Po wyjściu z kina zatrzymaliśmy się na chwilę przed kinem i poczuliśmy spokój, który tak trudno było osiągnąć przy świątecznym zaganianiu. Chciałam rozkoszować się każdą chwilą powoli jej dotykając i smakując. Każdą chwilą, zwykłą, codzienną… O tym właśnie jest film Jarmusha o codzienności, o dostrzeganiu w niej tego, co wyjątkowe.

Paterson w mieście Paterson

Paterson grany przez Adama Drivera mieszka w mieście Paterson i jest kierowcą autobusu. Każdego dnia budzi się rano, zakłada zegarek na rękę całuje swoją dziewczynę, je płatki śniadaniowe i wychodzi do pracy. Zgodnie z rozkładem zawsze wyjeżdża z zajezdni o tej samej porze i codziennie zatrzymuje się o tej samej godzinie na kolejnych przystankach. W odbiciu szyb autobusu i witryn sklepowych możemy oglądać miasto Paterson, miasto często zapomniane, kryjące się w cieniu Nowego Jorku. Jarmusch nie bez powodu wybrał właśnie to miejsce. Z Paterson pochodziło wielu znanych, amerykańskich poetów, których utwory były dla niego ogromną inspiracją.

Główny bohater jest kierowcą, ale także poetą. W sowim notatniku, który ma zawsze przy sobie zapisuje wiersze inspirowane tym co go otacza, rozmowami prowadzonymi w autobusie przez pasażerów, czy ludźmi spotkanymi w pubie, do którego zagląda codziennie wieczorem. Adam Driver świetnie zagrał postać nieco zagubioną we współczesności, spokojną i niezwykle empatyczną. Wszystkie swoje emocje i uczucia skrzętnie ukrywa w środku i jedynym ich wyrazem są jego wiersze. Potrafi cieszyć się najdrobniejszą rzeczą, drobnymi sukcesami swojej dziewczyny, która wydaje się być jego całkowitym przeciwieństwem. Jest ekspresyjna, ma bzika na punkcie czarno-białych wzorów, którymi pokrywa ich mieszkanie. Miłość do Laury to jedna z największych sił napędowych poezji Patersona.

Poezja codzienności

W filmie Paterson możemy dostrzec elementy typowe dla filmów Jarmuscha, za które uwielbiam jego filmy. Poprzedni film Tylko kochankowie przeżyją  nieco odchodził od tej formy, jednak w Paterson znów możemy oglądać zwyczajne i może czasem nieco absurdalne rozmowy pasażerów podobne do pogaduszek z Kawy i papierosów. Całą grupę niezwykłych osobistości, która wypełnia tak typowy dla twórczości Jarmuscha pub. Znajdziemy w nim także ten powolny rytm filmu, który pozbawiony wielkich zwrotów akcji daje nam czas na przeżywanie razem z bohaterami ich codzienności i poszukiwania tych drobnych anomalii, które sprawiają że każdy dzień pomimo swojego podobieństwa jest inny.

„Paterson” reż. Jim Jarmusch

Cały film wypełnia amerykańska poezja. Wiersze, które pisze Paterson to w większości utwory Rona Padgetta, który należał do Szkoły Nowojorskiej. W filmie wspominany jest także Frank O’Hara i Allan Ginsberg, Emily Dickinson i oczywiście ulubiony poeta Patersona William Carlos Williams.

Poezja Patersona jest esencją codzienności. Wypływa z powszedniości, ale nie zostaje w niej. Jest oryginalna, a głębia uczuć i refleksji wypełnia każdy wers. W przeciwieństwie do twórczości Laury, która zatrzymuje się na poziomie formy, krzykliwej i nieustannie na pokaz. Sama namawia Patersona, aby ten opublikował swoje wiersze i pokazał je światu. Jednak dla Patersona nie jest to warunek konieczny istnienia jego poezji, o czym przekona się także na samym końcu. Jego poezja będzie trwała dalej niezależne od tego, co się z nią stanie. Poezja jest zrośnięta z codziennością, istnieje w niej, wystarczy ją dostrzec.

„Paterson” reż. Jim Jarmusch

Paterson to piękny film nie tylko o poezji, choć wypełniony jest nią do granic możliwości. To niezwykle ciepły obraz, pełen humoru i spokoju, którego z pewnością każdy z nas dziś potrzebuje. Obejrzyjcie ten film. Pozwólcie się zatrzymać na chwilę i rozejrzyjcie się wkoło. Gwarantuję, że pomoże on Wam docenić codzienność i ujrzeć w niej coś więcej niż wypełniony rozkładem dnia czas. A na koniec jeszcze zacytuje jedne wiersz Rona Padgetta, który mocno wiąże się z filmem Paterson. Ci co mieli już okazję oglądać film, z pewnością wiedzą o co chodzi, a Ci którzy jeszcze nie oglądali, przekonają się o tym. 🙂

Ron Padgett This for that

What will I have for breakfast?
I wish I had some plums
like the ones in Williams’s poem.
He apologized to his wife
for eating them
but what he did not
do was apologize to those
who would read his poem
and also not be able to eat them.
That is why I like his poem
when I am not hungry.
Right now I do not like him
or his poem. This is just
to say that.

Paterson, reż. Jim Jarmusch, scen Jim Jarmusch, zdjęcia Frederick Elmes, obsada: Adam Driver, Golshifteh Farahani, Masatoshi Nagase, Barry Shabaka Henley i in.

Dodaj komentarz