Recenzja: „Rok królika” Joanna Bator – o świecie „pomiędzy”

Czasem trudno nam zaprzeczyć, że światem rządzą dwójki. Często stoją one do siebie w opozycji. Dzień i noc, kobieta i mężczyzna, człowiek i zwierzę, rzeczywistość i sen, ja i ty. Joanna Bator w swojej najnowszej książce Rok królika bierze każdą z tych dwójek i odnajduje w niej coś pomiędzy.  

Sobowtór w „Roku królika”– drwina z tożsamości

Główna bohaterka najnowszej powieści Joanny Bator – Julia Mrok, popychana nie do końca znanymi sobie motywami, postanawia zniknąć. Jest autorką poczytnych romansów historycznych, którą dopada kryzys twórczy. Tworzy nową tożsamość – Annę Karr i ma nadzieję w ten sposób zatrzeć po sobie wszelkie ślady. Po drodze tworzy jej historię, swoją nową biografię. Z każdym pytaniem nowopoznanego człowieka dopełnia szczegóły swojej historii.

„Każdy nowy kontakt z człowiekiem czynił mnie wyraźniejszą dla samej siebie, przypominało to tradycyjny sposób wywoływania zdjęć, pełen ekscytacji związanej z powolnym ukazywaniem się kształtów stworzonych przez światło i cień.”1

Trafia do miasteczka Frankenstein, pełnego oryginalnych indywiduum i grozy, która wypełnia każdy zaułek. Miasteczko nawiedzają trupy wypływające na brzeg rzeki w marcu, krwiożerczy królik, w którego weszła ludzka dusza i morderca blondynek. Miejsce jak widać niezbyt zachęcające do zamieszkania.

Na przeszkodzie do całkowitej zmiany swojej tożsamości, przeobrażenia się z Julii Mrok w Annę Karr staje jej Sandra – bliźniacza siostra, sobowtór. Pozostawia ona po sobie ślady, dzięki czemu obecna jest wszędzie i nigdzie jednocześnie. Główna bohaterka idzie po tych śladach, wyławia je z każdego zakątka, wysłuchuje wszelkich opowieści o Sandrze po to, by poznać ją bliżej i jednocześnie poznać samą siebie. Bo czym jest sobowtór? Jest drwiną z tożsamości, która zakłada jednostkowość. Znając własną tożsamość, jesteśmy przekonani o tym, że jesteśmy kimś innym od reszty ludzi, których spotykamy na ulicy. A sobowtór jest jednocześnie nami i kimś innym. Przeszkadza, staje się upiornym widmem, który nie pozwala nam poznać do końca samych siebie.

Motyw sobowtóra był bardzo popularny w literaturze modernizmu. W powieści Joanny Bator również możemy odnaleźć mnóstwo nawiązań do literatury tego okresu. Pojawia się w niej upupianie i powstałe na tym gruncie ubabianie z Ferdydurke Gombrowicza. Miasto Frankenstein jest niczym wydarte z powieści Kafki, pełne niezidentyfikowanej grozy, która tylko czyha na człowieka, aby go zniszczyć, zastraszyć. Nad wszystkimi mieszkańcami góruje niezrozumiała dla nikogo biurokracja próbująca ujarzmić człowieka. Anna Karr najbardziej boi się zdemaskowania. Wokół jednak dostaje niejasne przekazy, że mieszkańcy i tak dobrze wiedzą, kim jest. Bohaterka nikogo nie może być pewna, nikomu nie może do końca zaufać, a to rodzi jeszcze większe poczucie zagrożenia i samotności.

Także pomiędzy Julią Mrok a Anną Karr stoi ta trzecia – sobowtór będący mroczną połową, drugą stroną, jednocześnie przeciwieństwem i jednością.

Świat pomiędzy w „Roku królika”

„Pomiędzy” nieustannie powraca do nas w czasie lektury Roku Królika. Od początku autorka próbuje nas przekonać do istnienia „czegoś innego”, które mieści się pomiędzy jasno zauważalną opozycją. I tak Julia Mrok żyje w związku, który wykracza poza konwencjonalny związek mężczyzny i kobiety, bowiem żyje z dwoma mężczyznami. Postanawia zniknąć, czyli wejść w stan pomiędzy życiem a śmiercią. Niepewność powoduje, że osoba zaginiona zostaje zawieszona w tym dziwnym stanie pomiędzy. Osoby poszukujące jej nie są pewne, czy jeszcze żyje, ale jednocześnie nie chcą pogodzić się z możliwą stratą.

Płeć również zyskuje kolejny wymiar. Pomiędzy kobietą a mężczyzną autorka znajduje miejsca dla trzeciej płci – transwestyty. Postać demonicznego kochana jest czymś pomiędzy adoracją a unicestwieniem. Sam człowiek, który wciąż uparcie stoi w opozycji do zwierzęcia znajduje także i tutaj stan pomiędzy. Mieszkańcom Frankenstein autorka przypisuje często zwierzęce cechy, a w królika grozy wstępuje ludzka dusza.

W powieści znajdziemy także nawiązanie do Królika po Berlińsku, krótkometrażowego filmu w reżyserii Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego z 2009 roku. Nie chodzi w nim tylko o postać królika, ale także o przestrzeń. Króliki z filmu Królik po berlińsku¸ zamieszkiwały przestrzeń pomiędzy murami odgradzającymi wschodnią i zachodnią część Berlina po II wojnie światowej. Mury te były sztuczną granicą wytworzoną przez człowieka, która jak wiemy niosła ze sobą więcej przemocy niż pożytku. W przestrzeni pomiędzy zwierzęta czuły się bezpiecznie, żyły, rozmnażały się, tworzyły nie bardziej realny świat od tego istniejącego po obu stronach muru. Tworzyły świat ukryty pomiędzy.

Podobnie jest w miasteczku Frankenstein, w którym rzeczywistość miesza się ze snem. Groteskowe postaci i absurdalne sytuacje przywodzą na myśl bardziej senną marę niż codzienność jednego ze śląskich miasteczek. Jednak Frankenstein nie jest w żaden sposób negowane, istnieje na tych samych prawach, co reszta świata. W nim jednak wszystko się miesza. Japońskie tsunami niosące zniszczenie ma bezpośredni wpływ na miasteczko, choć uważamy, że zdarzyło się na drugim końcu świata. W tym świecie rozpływa się granica dzieląca zawsze na dwa, która tak mocno podtrzymywana jest wszędzie indziej.

Na sam koniec dostajemy jeszcze jedną przestrzeń pomiędzy. W powieści Joanny Bator przedstawiony jest także proces twórczy, który powołuje do życia nową opowieść. Zyskujemy coś pomiędzy prawdą a zmyśleniem.

Proces twórczy w „Roku królika”

„Każdy pisssarz jest potworem, który pożera samego sssiebie!, wysyczała. Każdy pisarz żywi się mięssem!”2

Czym jest mięso, którym żywi się pisarz? Mięsem, podstawą istnienia pisarza są oczywiście wszelkiego rodzaju opowieści, które mogą stać się zahaczką i dać początek nowej historii. Wśród tego mięsa nie ma jednak tylko zasłyszanych historii, ale są także te doświadczone przez samego pisarza.

„Wykorzystam przeszłość Julii Mrok i splotę ją z tym, co mi się przydarzy w nowym życiu Anny Karr, a imię Sandra dam tej, o której napiszę powieść. Mam o czym opowiadać, a więc istnieję!”3

Na stronach Roku królika opisany jest proces tworzenia nowej opowieści, którą bohaterka Anna Karr piszę w swoim notatniku. To romans historyczny, którego kolejne fragmenty tworzą zasłyszane i zaobserwowane sytuacje mające miejsce w miasteczku Frankenstein. Wiele z nich dotyczy mrocznej bliźniaczki, która pod imieniem Sandra staje się bohaterem jej powieści. Anna Karr zatem idąc tropem swojej bliźniaczej siostry, chcąc odkryć samą siebie, spisuje jednocześnie historię Sandry fikcyjnego uosobienia swojego sobowtóra.

Trudno jest postawić twardą granicę pomiędzy tym co wydarzyło się w miasteczku Frankenstein, a tym, co stało się już opowieścią zapisaną w notatniku Anny Karr. Oba światy przenikają się ze sobą, wręcz budują na naszych oczach. W powieści Anna Karr łączy fragmenty w jedną spójną całość. Często zahaczkami, które pozwalają jej snuć historię dalej są części ciała spotykanych osób. Dłoń bez jednego palca, zajęcza warga, poparzona twarz… niczym doktor Frankenstein Anna Karr tworzy z martwych ciał i opowieści nową, aby ponownie tchnąć w nią życie.

Świat wykreowany przez Bator w powieści Rok królika jest groteskowy i absurdalny. Pozbawiony twardej granicy, która odróżniłaby go od rzeczywistości przynosi nieustanne poczucie zagrożenia i niepokoju. Jak wszechobecne w powieści nagłówki staje się poczwarą, brudnym lustrem, w którym możemy odnaleźć odrobinę, niepokojącej i mrocznej prawdy. Cała książka przypomina powieść worek, w której odnajdziemy nawiązania do innych powieści, elementy prawdziwych i zmyślonych historii, a także komentarze samej autorki. Możemy grzebać w niej i wciąż układać z rozsypanych fragmentów nowe konstelacje, zatrzymywać się na innej płaszczyźnie tekstu, aby ponowna lektura odsłaniała coraz to nowe znaczenia.

Rok królika, Joanna Bator

Wydawnictwo Znak, 2016

1. Joanna Bator, Rok Królika, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2016, s. 111

2. tamże, s. 28.

3. tamże, s. 73.

Dodaj komentarz